niedziela, 9 sierpnia 2015

Historia Grega .2.


Greg stał przy burcie statku wypatrując brzegu. Wiatr wiał mu w twarz, ale nie zrażało go to. W końcu w blaskach wschodzącego słońca ujrzał ląd. Kilka mil przed nim majaczyło wybrzeże kontynentu. Kolejny ważny cel w jego wędrówce.
Po jakiejś godzinie przybili do jakiegoś portu. Greg rozglądał się ciekawie. Nigdy nie był na kontynencie i zastanawiał się jak bardzo tutejsza miasta różnią się od wysp Archipelagu. Największą różnicą było to, że wszędzie kręcili się ludzie, mało musiało być tu przedstawicieli innych ras, chociaż zapewne nie za bardzo się wyróżniali spośród ludzi.
- No i jesteśmy panie wilkołaku – powiedział kapitan do Grega.
- Widzę. Dziękuję za pomoc. A co do zapłaty, to myślę, że tyle wystarczy – rzekł dając kapitanowi sakiewkę, w której brzęczały monety.
- W zupełności wystarczy – odparł zadowolony kapitan.
Wilkołak wziął cały swój dobytek w postaci noszonego na plechach dużego worka i ruszył przed siebie ulicami nieznanego miasta. Tak naprawdę nie wiedział dokąd ma się teraz udać, pewny był tylko tego, że na pewno gdzieś po za miasto. Był w kropce, ale nie tracił ducha. Po namyśle doszedł do wniosku, że najlepiej będzie znaleźć jakąś karczmę, w której zasięgnie języka. Był pewny, że w każdej karczmie znajdzie się kilka osób, które będą mówiły o wojnie. I zapewne znalazłyby się, gdyby nie to, że o tej porze większość mieszkańców szła do pracy, a karczmy świeciły pustkami. Mimo to Greg się nie poddawał.
W końcu udało mu się. Znalazł kupca-podróżnika, który wiedział sporo na temat działań wojennych. Dokładnie wypytał go o szczegóły, rozmieszczenie wojsk i tym podobne istotne sprawy. Na końcu zapytał jeszcze, w którą stronę należy się udać, żeby dostać się do miejsc, o których mówił. Ta metoda zdobycia informacji miała jednak poważną wadę. Kupiec mógł współpracować z siłami królewskimi i mógł donieść o podróżniku, który tak szczegółowo pytał jak dostać się na miejsce działań wojennych. Każdy normalny człowiek wolał unikać ryzyka i trzymać się z dala od wojny.
Gregowi zależało na czasie, postanowił więc jak najszybciej ruszyć w stronę miejsca koncentracji oddziałów Dzieci Nocy. To był jego cel. Przybył na kontynent, żeby walczyć przeciwko ciemiężycielom swojej rasy i innych, które uważał za bratnie. Nie mógł żyć spokojnie na ojczystej wyspie, gdy na kontynencie trwało wojna, w której każdego dnia ginęli jego pobratymcy. Jego wojownicza dusza rwała się do walki.
Po kilku godzinach marszu dotarł do jakiejś wsi. Byli tam żołnierze królewscy. Jeden z nich wyraźnie podpity zaczepił Grega.
- Hej ty! – zakrzyknął. – Skąd jesteś? – Greg nie reagował na zaczepki i szedł przed siebie. – Stój, kurwa, jak do ciebie mówię! Pytałem skąd jesteś przybłędo? Dokąd idziesz.
- Nic ci do tego – odpowiedział krótko.
- Coś ty do mnie powiedział? Jestem królewskim żołnierzem, a ty nikim. Za kogo ty się kurwa uważasz?
- Za kogoś, kto może ci porządnie obić twarz, jak mi nie dasz spokoju. Więc lepiej zostaw mnie i idź swoją drogą – powiedział twardo, po czym warknął.
- Jak śmiesz!? Zaraz cię nauczę szacunku do królewskiej armii, chodźcie tu chłopaki! Temu włóczędze trzeba pokazać kto tu rządzi.
- Sam tego chciałeś – westchnął wilkołak. – Prosiłem, ostrzegałem, a do ciebie nie dotarło. Masz to na własne życzenie – powiedział wyciągając zza pasa topór. Nie chciał póki co wdawać się w walkę z górującymi nad nim liczebnie żołnierzami, ale teraz nie było już wyjścia.
Nie czekając na reakcję pijanego żołdaka ciął go toporem w pierś. Z piersi przeciwnika poleciał strumień krwi. W stronę Grega szło teraz sześciu wróg na raz.
- No dobra, skończyły się żarty – mruknął do siebie.
Chwilę później z młodego mężczyzny przeistoczył się w żądnego krwi wilkołaka. Żołnierze nie kryli zdziwienia. Nie spodziewali się walczyć przeciwko wilkołakowi, myśleli, że to zwykły pospolity bandyta. Greg rzucił się na pierwszego z nich pazurami rozrywając mu tętnicę. Posoka ochlapała wilkołaka, który nie zwracając na to uwagi zaatakował kolejnego przeciwnika. Nie mieli wielkich szans w starciu ze zdenerwowanym stworem, który po kolei rozszarpywał każdego z nich.
Po wygranej walce przybrał znowu postać człowieka. Z pewnością ludzie ze wsi widzieli całe zajście; z pewnością jakiś ktoś zawiadomi królewskich o grasującym wilkołaku. Musiał jak najszybciej stamtąd uciekać.
~~~~~~~~~~~~~
Autor: Rafał Paliński
Greg jako wilkołak:
Greg 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Autorzy lubią czytać komentarze, najlepiej szczere, bo wtedy mogą się czegoś nauczyć.

Obserwatorzy